Kolejny atak terrorystyczny w samym centrum Wielkiej Brytanii. Są zabici, wiele osób zostało rannych. Terror w Londynie. Do niepokojących wydarzeń dochodzi w Anglii nie pierwszy raz, powoli większością krajów zachodniej Europy rządzi terroryzm.  Pamiętam, że jeszcze kilka miesięcy przed powrotem do Polski zaczęłam obawiać się tej wielokulturowości i niepokojących sygnałów o atakach terrorystycznych w różnych zakątkach świata. Poczucie bezpieczeństwa  jest dla mnie kluczowe. Nie chodzi już o poczucie stabilizacji materialnej, czy oparcie w innych. Chodzi przede wszystkim o zwyczajny strach przed atakiem, obawę przed utratą własnego życia.

BEZPIECZEŃSTWO W KRAJU

Nie bez powodu zdecydowałam się wrócić na ten dziki wschód Polski. Urodziłam się w Lublinie, ale jako małe dziecko wyemigrowałam z rodzicami na Śląsk. Mieszkam na południu Polski aż do czasu rozpoczęcia studiów w Lublinie. Odkąd pamiętam, to zawsze ciągnęło mnie na ten wschód. Kocham ten klimat, te widoki, ciszę i spokój kresów. Pamiętam, że właśnie tutaj na wsi u moich dziadków czułam się najbezpieczniej.

Każde wakacje wolałam spędzić u dziadków na wsi, niż gdzieś indziej na zorganizowanych wczasach. Całymi dniami ganialiśmy z dzieciakami po podwórku. Były zabawy w podchody, kąpiele w rzece i wieczorne ogniska. Byłam szczęśliwa! Wystarczyła grupa znajomych z sąsiedztwa, jabłka zrywane prosto  z drzewa i zapach świeżo skoszonej trawy. Teraz , kiedy wróciłam na stare śmieci znowu się tak czuję! Czuję się bezpieczna na tym właśnie dzikim wschodzie Polski, gdzie nie muszę obawiać się ani ataku terrorystycznego, ani wybuchu bomby.

BEZPIECZEŃSTWO W RODZINIE

Moja rodzina jest dla mnie bardzo ważna! Mam wielkie szczęście, bo mój syn ma nadal pradziadków, dwie babcie i dwóch dziadków, dwóch wujków i dwie ciocie, a do tego całą armię kuzynów i kuzynek. Tego najbardziej mi brakowało, gdy mieszkałam z mężem w Wielkiej Brytanii. Widoku mojego syna podlewającego warzywa w ogrodzie z pradziadkiem i przytulającego się do ukochanej babci, gdy stłucze kolano. Boże mój! Przecież to jest bezcenne!  Naprawdę w moim odczuciu nic i nikt nie jest w stanie zastąpić najbliższej rodziny! I nie chodzi mi tutaj nawet o wsparcie finansowe, pomoc w opiece nad dzieckiem, bo wszyscy mamy swoje sprawy na głowie. Chodzi o bycie, miłość, poczucie bezpieczeństwa.

BEZPIECZEŃSTWO  W ŻYCIU

Nareszcie czuję się znowu „u siebie”! Wiem, że cokolwiek by się nie zadziało na arenie międzynarodowej, to nikt mnie stąd nie wygoni. Nikt nie stwierdzi, że mój przyjazd tutaj był złym pomysłem i mam czas do końca roku, ab y opuścić ten kraj. Nikt nie powie mi, że zabieram mu miejsce pracy, bo tutaj każdy ma równe szanse. Nikt nie będzie patrzył na mnie krzywo, gdy głośniej powiem coś w ojczystym języku. Nikt nie będzie już łamał sobie języka powtarzając imię i nazwisko mojego syna.

I to jest piękne! Czuje się szczęśliwa! Jestem bezpieczna! Nareszcie na właściwym miejscu.

Ja wiem, że każdy ma swoje motywy i swoje powody do pozostania na emigracji, czy do powrotu do kraju. Życie pisze różne scenariusze. Ja wiem, że dla mnie decyzja o emigracji była najlepszą decyzją w moim życiu. Nic nie nauczyło mnie tak wiele, jak samodzielne życie w obcym kraju. Dzięki decyzji o wyjeździe przekonałam się, że mój wyuczony zawód nie jest tym, co chcę w życiu robić. Dzięki emigracji poznałam wielu ludzi z rożnych zakątków świata, z którymi nadal utrzymuję kontakt. Po dziesięciu latach na Wyspach mówię biegle po angielsku, co daje mi dużą przewagę na polskim rynku pracy. Dzięki emigracji znalazłam moją bratnią duszę – mojego męża, z którym stworzyłam wyjątkowego małego człowieka – naszego synka Franka.

I wreszcie gdyby nie decyzja o emigracji, to nigdy nie przekonałbym się jak bardzo kocham Polskę!