Każdego dnia o czymś decydujemy. Są decyzje odnośnie prozaicznych rzeczy; co zjeść na śniadanie, w co ubrać się do pracy czy gdzie pojechać na najbliższe wakacje. Podejmujemy też bardziej istotne decyzje, gdy wchodzimy w nowe relacje, uczymy się nowych rzeczy. Czasem życie samo zmusza nas do podjęcia ważnych działań i musimy wyjść zdecydowanie poza strefę komfortu.

Bywa też tak, że podjęta decyzja zmienia dalszy bieg naszego życia. Wiemy o tym i decyzję staramy się odwlec w czasie jak najdłużej, bo zwyczajnie boimy się jej ostatecznie podjąć. Taką właśnie decyzją dla mnie był powrót z emigracji, bo zmieniłam w swoim życiu wszystko. Nowe miejsce, nowa praca, nowe życie.

CZAS

Podejmowanie ważnych decyzji na szybko i pod presją czasu źle się kończy. Ważne decyzje wymagają czasu i przemyśleń. Chociaż mówią, że do odważnych świat należy, to do decyzji o powrocie do Polski dojrzewałam przez kilka lat. Zaczęło się od nieśmiałych myśli, gdy przyjeżdżałam do kraju odwiedzić rodzinę. Jednak tłumaczyłam sobie, że to tylko urlop i chwilowe zauroczenie ojczyzną. Ja odpoczywam tutaj na wakacjach, ale prawdziwe życie w Polsce jest dla mnie nie do udźwignięcia. Wracałam do Anglii, do pracy, do znajomych i zapominałam. Potem zaszłam w ciąże i znowu zaczęło się myślenie o tym, jak to będzie urodzić i wychować dziecko z daleka od najbliższych, w obcym dla mnie kraju. Na świat przyszedł Franek i wtedy nie miałam czasu, ani siły na podejmowanie decyzji o wielkich zmianach. Jednak gdy tylko odnalazłam się w nowej rzeczywistości jako mama, to znowu zaczęłam myśleć o powrocie, a niedługo potem zaczęłam o tym głośno mówić i planować pożegnanie z życiem na emigracji.

PLAN

Podejmowanie decyzji o powrocie z emigracji bez konkretnego planu działania i oszczędności to bardzo ryzykowny krok, który stanowczo odradzam. Jeszcze kilka miesięcy przed wyjazdem z Anglii kalkulowałam, ile będzie mi potrzeba pieniędzy na przeżycie spokojnie pierwszego roku po powrocie i przeglądałam oferty interesującej mnie pracy. Zanim wyjechałam upewniłam się, że nie wrócę bez środków do życia i zdana na pomoc rodziny. Postanowiliśmy że ja wracam, a mąż zostanie jeszcze trochę w Anglii. Jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. Tomek tęsknił za nami i po dwóch miesiącach do nas dołączył. Zaczynaliśmy od nowa w Polsce wbrew wcześniej zakładanego planu, ale jednak razem.

DZIAŁANIE

Podjęcie każdej decyzji wiąże się z automatycznym rozpoczęciem działania. Jeżeli chcemy, aby nasze decyzje przyniosły oczekiwane efekty, to nie ma żadnych magicznych kroków na skróty. W moim przypadku dokładnie wiedziałam, że chcę się zupełnie przekwalifikować i zrobić karierę w Polsce. Nie dlatego, żeby komukolwiek coś udowadniać, tylko dlatego że chcę tutaj żyć godnie, bez martwienia się czy starczy mi do przysłowiowego pierwszego. Dlatego już w Anglii zaczęłam realizować swój plan, uczyłam się, robiłam dodatkowe kursy i szlifowałam znajomość języka. Myślę, że biegła znajomość angielskiego była kluczowym czynnikiem otrzymania dobrej propozycji pracy, jednak na tym nie koniec. Muszę uzupełnić kwalifikacje, skończyć dodatkowe studia podyplomowe i zdobyć niezbędne doświadczenie, żeby w przyszłości pracować na moich warunkach. Tylko tak można osiągnąć sukces i nieważne czy za granicą, czy w Polsce. Systematyczne działanie, praca i wiara, że się uda. Tutaj nie ma drogi na skróty, wszystko jest kwestią wytrwałości, dobrej organizacji i czasu.

KONSEKWENCJE

Dla mnie nie ma możliwości zmiany decyzji. Gdybym była nadal wolnym strzelcem, bez zobowiązań i rodziny, to może zdecydowałabym się nie tyle na powrót, ale wyjazd w nowe miejsce. Jednak rok dla mojego dziecka w Polsce, to bardzo długi i ważny okres w jego życiu. Zaczął w tym czasie pięknie mówić po polsku, chociaż nadal zaraz po polskim słówku chętnie powtarza jego angielski odpowiednik. Bezcenne są także relacje, jakie zbudowało moje dziecko z dziadkami, pradziadkami, ciotkami i wujkami. Tego nie byłabym w stanie mu zagwarantować, gdybym nadal mieszkała za granicą. Tego również nigdy nie miałabym odwagi mu zabrać, podejmując decyzję o ponownym wyjeździe.  Moje dziecko dodaje mi najwięcej sił i napędza do działania w kierunku realizacji ambitnych celów. Gdyby nie mój syn, to pewnie nigdy bym nie zdecydowała się na powrót do Polski. Gdyby nie on z całą pewnością nie osiągnęłabym tak dużo w ciągu pierwszego roku tutaj.

Prawdziwa decyzja zaczyna się w głowie. Dla mnie decyzja zaczęła kiełkować, kiedy oczyma wyobraźni zobaczyłam siebie w zupełnie innej rzeczywistości, niż ta w Anglii. Wiele razy wyobrażałam sobie nas siedzących na tarasie naszego wymarzonego domu. Ja i mój mąż pijemy lampkę czerwonego wina, a nasz syn biega na bosaka po mokrej od rosy trawie. Ten obraz odtwarzałam w swojej głowie zawsze, gdy dopadała mnie chwila zwątpienia. Nawet teraz mogę opisać każdy szczegół tego idealnego obrazu. Nasz piękny dom na wsi, cisza spokój, cykady i beztroski śmiech mojego dziecka!

Ten obraz staje się powoli rzeczywistością, z każdym dniem jestem coraz bliżej. Chociaż nadal wiele osób dziwi się jak mogłam zrezygnować z dobrej pracy, wygodnego życia i zaczynać wszystko zupełnie od nowa? Chociaż obecnie nie mamy gotówki na budowę wymarzonego domu, ani wielkiego tarasu, to ja wyraźnie widzę jego materializację. Chociaż muszę zaczynać wymarzoną pracę od korporacyjnego dołu i dużo się uczyć, to wiem że mój plan bycia specjalistą i  pracy zdalnej jest kwestią czasu. Czuję to, widzę to, wiem!

Ludzie, którzy potrafią marzyć i oczyma wyobraźni zobaczyć niewidzialne, są wstanie osiągnąć rzeczy niemożliwe. Dla mnie tym niemożliwym jest stworzenie życia lepszego w Polsce, niż to z czasów emigracji. Jestem na tyle szalona, że nie tylko w to wierzę, ale też widzę jak powoli staje się to moją rzeczywistością.

A jakie decyzje Ty podejmujesz, aby osiągnąć „niemożliwe” i budować nową rzeczywistość dla siebie i swoich bliskich?