O MNIE

Bardzo mi miło, że chcesz wiedzieć o mnie więcej.

Jestem zodiakalnym rakiem, wrażliwym obserwatorem i nadopiekuńczą matką. W życiu kieruję się sercem i intuicją, które są dla mnie drogowskazem do podejmowania kolejnych decyzji.

Jestem gotowa do wielkich poświeceń dla innych, ale nie pozwalam odebrać sobie swobody i niezależności. Własny rozwój jest dla mnie tak samo ważny, jak życie rodzinne i poczucie stabilizacji.

Jestem kobietą czynu. Moja czyny często prowadzą mnie na manowce, bo najpierw czynię, potem myślę.

Jestem silna!

Jestem na tyle szalona, aby podejmować odważne decyzje i iść za głosem kobiecej intuicji.

Jestem na tyle świadoma, żeby nie poddawać się narzucanym przez społeczeństwo schematom.

Jestem kobietą pracującą. Czasem w domu, czasem na etacie, a często w dwóch miejscach jednocześnie.

Bywa, że narzekam, bo brakuje mi czasu dla siebie. Jednak jestem na tyle „nie do zdarcia”, aby się nigdy nie poddawać!

Nie zawsze tak było. Kilka lat temu przygniotło mnie wiele trudności, w wyniku których poważnie zachorowałam, wpadłam w głęboką depresję i nie widziałam żadnego światełka w tunelu. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że to wszystko jest mi potrzebne, że dzięki tym zawirowaniom zupełnie zmienię swoje życie, to chyba bym go pogoniła nazywając szalonym!

Wszystko zaczęło się nie tak dawno temu, ale bardzo, bardzo daleko stąd…

Spędziłam w Anglii 10 lat, miałam dobrą pracę i wygodne życie. Do momentu narodzin mojego syna Franka nie myślałam poważnie o powrocie do Polski. Z natury jestem osobą lubiąca mieć wszystko pod kontrola, jednak wraz  z narodzinami dziecka wszystko zmieniło się w moim życiu o 180 stopni. Nie byłam przygotowana na samotne macierzyństwo z daleka od rodziny, ani na chorobę wykrytą u mnie niedługo po urodzeniu dziecka. Urlop macierzyński okazał się dla mnie ciężarem nie do udźwignięcia i wpadłam w depresje poporodową. Czułam się samotna, nie rozumiałam dlaczego mnie to wszytko spotyka. Było mi źle, przestałam praktycznie jeść i dbać o siebie. Przy życiu trzymały mnie tylko leki i mój mały synek, który z całych sił domagał się mojej ciągłej obecności.

Przez długi czas ukrywanie depresji poporodowej szło mi całkiem dobrze. Przecież nie wypada narzekać, gdy ma się zdrowe i pełne energii dziecko, prawda? Przez dwa lata tuszowałam chudość pod luźnymi ubraniami, smutek pod uśmiechem przyklejonym do buzi, a przepłakane noce pod mocnym makijażem w dzień. Mój stan zdrowia pogarszał się z dnia na dzień, byłam przerażona, chudłam, a włosy wypadały mi garściami. Byłam zmęczona życiem. Miałam dość!

Pamiętam dokładnie dzień podjęcia decyzji o powrocie do Polski. Kolejny dzień na deszczowej wyspie – jakieś 2 tysiące kilometrów od Polski. Moje dziesiąte Święta Bożego Narodzenia z daleka od rodziny, od mojego kraju. Siedziałam na wygodnej kanapie i układałam w głowie listę świątecznych prezentów. Franuś bawił się na białym dywanie w salonie, na zewnątrz wiało i padał deszcz. Mój mąż jak zwykle pracował do późna. To właśnie wtedy doszłam do wniosku, że  żaden, nawet najbardziej wyszukany prezent nie zastąpi obecności mojej rodziny, że nigdy nie będę tutaj szczęśliwa. Wiedziałam, że muszę podjąć leczenie, że muszę być silna dla mojego syna i dla siebie. Posłuchałam wewnętrznego głosu, a cała reszta potoczyła się w ekspresowym tempie. Zostawiłam stabilną pracę i na pozór poukładane angielskie życie.

O BLOGU

Stworzyłam to miejsce w sieci na rok po powrocie z Wielkiej Brytanii. Znajdziesz  tutaj próby odnalezienia  „złotego środka” na szczęśliwe życie w Polsce. ale nie tylko. Pokazuję tutaj mój styl życia i przekonam Cię,  że nie ma w życiu rzeczy niemożliwych!

Mój blog to relacje, rozwój i styl „nie do zdarcia”.

Tak właśnie narodził się pomysł na moje miejsce w sieci – blog o powrocie do korzeni i nowe życie „nie do zdarcia”. Chciałabym, aby czas spędzony u mnie okazał się dla Ciebie cenny i inspirujący.

Na stronie tworzę treści wokół czterech głównych kategorii:

RELACJE, czyli praca nad emocjami.

ROZWÓJ, czyli proces zmian i nowych doświadczeń.

STYL, czyli polecane miejsca, książki, filmy i wiele więcej.

ABECADŁO REEMIGRANTA, czyli mój proces adaptacji do nowego życia w Polsce od „a” do „z”.

Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, to koniecznie zapisz się do newslettera.

Bądźmy w kontakcie!